Anya, nie Ania


    Tego dnia pogoda była naprawdę paskudna. Od rana padał deszcz i było ponuro. Ulica była zupełnie pusta, no może nie zupełnie. Miała na imię Anya i właśnie wyciągała ostatnie pudło z bagażnika taksówki. Kiedy zapłaciła kierowca popatrzył na nią z politowaniem. Była przemoczona, a jej blada, prawie sina twarz oblepiona była czarnymi włosami. Podziękowała za kurs i pospiesznie odsunęła się od samochodu. Stała zupełnie sama w kałuży przed drzwiami obskurnej kamienicy o pomazanych ścianach.

     Powoli uchyliła skrzypiące drzwi, podstawiła pod nie cegłę i wniosła pudła. Wnętrze nie było takie złe, przez duże, zakratowane okna wpadało stłumione światło, a dźwięk deszczu odbijał się echem. Szła powoli po kręconych, nie za wąskich schodach.  Drugie piętro. Powtórzyła kurs jeszcze dwa razy.

     Wreszcie włożyła klucz do zamka i przekręciła. Zaskrzypiało, drzwi otworzyły się. Miała przed sobą wąski korytarz pomalowany na biało. W powietrzu czuć było chłód i specyficzny zapach starej kamienicy. Dalej była łazienka, mała kuchnia i wreszcie niebieska sypialnia, a raczej pokój dzienny na środku którego stała mała, stara kanapa. Anya wniosła ją tutaj razem z sąsiadką jakieś trzy dni temu, kiedy było pochmurnie, ale nie tak obskurnie jak dzisiaj. Obok kanapy stała ciężka komoda pomalowana na biało- pamiątka po poprzednich właścicielach, była w niezłym stanie, więc zdecydowała, że na razie ją zostawi. 

    Wniosła przemoczone kartony do pokoju i zaczęła je opróżniać. Miała niewiele rzeczy. Trochę ubrań, kilka niezbędnych kosmetyków, pościel i koc. Minęła niecała godzina. 

    Kiedy uporała się ze wszystkim wrzuciła przemoczone ubrania do wanny, przebrała się, po czym usiadła na środku kanapy i zaczęła się rozglądać. Wynajęła to mieszkanie tydzień temu, ale dopiero dzisiaj tak naprawdę się wprowadziła. Było ponuro, znikome światło z zewnątrz odbijało się od niebieskich ścian, wydawało się iskrzyć. W powietrzu czuć było chłód i zapach drewnianego parkietu, krople deszczu dudniły rytmicznie w blaszany parapet. Ten dźwięk był naprawdę uspokajający. Zmęczona Anya  przymknęła oczy wsłuchując się w odgłosy dobiegające zza okna, aż w końcu zasnęła.  


~Lolo

Komentarze